Cześć.
Oto początek moich historii. Moich przemyśleń, które często rodzą się gdzieś głęboko w głowie i w sercu, ale nigdy nie przedostały się na światło zewnętrzne. Nikt nigdy nie słyszał tego, co w duszy mi gra.
Pomimo tego, że ten blog istnieje niemal rok, jest pusty. To jest pierwszy z moich postów tutaj. I mam nadzieję, że nie będzie ostatnim. Porzuciłam pisanie zanim jeszcze zaczęłam. Blog wisiał pusty bardzo długo, ale nadszedł jego nowy początek i nowe życie.
Nigdy nie byłam dobra w zaczynaniu przemowy. Początki są ponoć najtrudniejsze. :)
Dzisiaj, mam dla was przemyślenia odnośnie kreskówek. Płytki temat? Niekoniecznie.
Moja pani od polskiego, którą szanuję i wiele jej zawdzięczam, wspomniała nam na lekcji o chłopaku, który na wypracowaniu jako argumenty popierające jego tezę, wybrał ,,Shreka'' i ,,Królewnę Śnieżkę''. Odważne posunięcie. Oczywiście, to nie było to, czego nasza pani (nazwijmy ją panią X) się spodziewała. Nie przypadły jej do gustu bajki na wypracowaniu. Bo to przecież dziecinada, żenada, upupianie się ( Pozdrawiam czytelników ,,Ferdydurke''). Ale czy to naprawdę jest aż takie głupie? Czy używanie filmów animowanych, jako przykłady tekstów kultury jest niepoprawne? Przecież takim tekstem może być wszystko. Plakat, film, książka, nawet bajka. Pewnie, że nie jest to dzieło takie jak ,,Lalka'' Bolesława Prusa, czy ,,Krzyżacy'' Sienkiewicza, ale nawet takie filmy, które są kierowane głównie do dzieci, mają w sobie jakieś przesłanie i cenne dla nas lekcje. Biorąc pod uwagę chociażby ,,Shreka'', z którego możemy czerpać przykłady miłości. Miłości, na którą zasługują wszyscy, nawet przerażający ogr, czy tchórzliwy osiołek. Opowiada o przyjaźni, która wiele przetrwała. O tym, że przyjaciele zawsze sobie wybaczają i że mogą na siebie liczyć nawet w najtrudniejszych chwilach, na przykład podczas ratowania królewny przed straszną smoczycą.
Również ,,Królewna Śnieżka'' daje nam przesłanie o miłości, oraz o tym, że dobro zawsze zwycięża. ,,Pocahontas'' czy ,,Zwierzogród'' uczą nas tolerancji i tego, że marzenia się spełniają, z kolei ,,Kopciuszek'' oprócz
Wymieniając tutaj kolejne podobne przykłady, możemy znaleźć w nich jeszcze więcej cennych dla nas lekcji, oraz wartości, które są nam przecież wpajane od najmłodszych lat. Oczywiście nie mówię tutaj o bajkach bardziej współczesnych, które lecą na okrągło w telewizji. Bijatyki i inne dziwne stwory, które uczą młode pokolenie jedynie wrogości, chamstwa, braku tolerancji i wszystkiego, przed czym chcielibyśmy uchronić nasze dzieci. Może wtedy warto jednak sięgnąć po klasycznego ,,Kubusia Puchatka'', czy ,,Myszkę Miki''? Może jednak lepiej pamiętać o tych wartościowych filmach? Może dopuścić do tego, żeby młodzież zamiast tłuc na okrągło wyżej wspomnianą ,,Lalkę'', ,,Przedwiośnie'' czy inne lektury warto jednak zrobić również trochę miejsca na inne źródła wiedzy?
Uważam, że człowiek, który potrafi wyciągnąć ważne lekcje i motywy z tekstów kulturowych jakimi są filmy animowane, jest równie inteligenty, a może nawet trochę bardziej, jak ten, kto bazuje tylko na lekturach, poznanych i wałkowanych w szkole do znudzenia. To, że pisząc wypracowanie, potrafimy sobie przypomnieć coś, co nauczyciel podał nam na lekcji, wcale nie świadczy o naszym geniuszu. Świadczy o tym umiejętność radzenia sobie nawet z takimi tekstami jak bajki. Więc, czy naprawdę słuszne jest twierdzenie, że lektury są bardziej wartościowe niż filmy, w tym również te
animowane? Czy może to tylko wina tego, że system nauczania nie przewiduje nic innego poza klasycznymi, utartymi lekturami? Tego, że odgórnie narzucony tok nauczania i program edukacyjny nie zmienia się od lat? Może jednak warto przecierać nowe szlaki w szkolnictwie? Kto wie, może przyniosłoby to bardzo pozytywne efekty. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz